Chiny ostrzegły Unię Europejską przed narzędziem handlowym wzorowanym na amerykańskiej sekcji 301. Rzecznik chińskiego Ministerstwa Handlu nazwał taki mechanizm protekcjonistycznym i jednostronnym.
Oświadczenie pojawiło się 29 września, tuż przed kolejną rundą rozmów handlowych. Pekin zapowiedział działania w obronie interesów własnego przemysłu. Nie wskazał jednak konkretnych środków.

Co powiedziały Chiny
Ministerstwo Handlu podkreśliło ponadto, że wprowadzenie takiego narzędzia poważnie naruszyłoby wzajemne zaufanie. Według Pekinu uderzyłoby ono także w szerszą współpracę gospodarczą i łańcuchy dostaw.
Chiny wezwały Europę do rozwiązywania sporów w drodze dialogu. Zapowiedziały równocześnie, że będą uważnie śledzić kolejne posunięcia Brukseli. To język ostrzeżenia, a nie zapowiedź gotowych decyzji.
Tło sporu: falowniki i moduły
Europejska dyskusja o narzędziu typu 301 nie bierze się znikąd. Wcześniej Komisja Europejska ograniczyła dostęp do części unijnego finansowania dla projektów z falownikami od dostawców wysokiego ryzyka. Opisaliśmy to w materiale o chińskich falownikach bez unijnych pieniędzy.
Z Chin pochodziła wtedy większość falowników, modułów oraz ogniw sprowadzanych do Europy. Dlatego każda zmiana zasad handlu uderza w cały sektor fotowoltaiki, a nie tylko w producentów sprzętu.
Równolegle Bruksela wskazuje na ryzyka w samych falownikach. Raport unijnych ekspertów zebrał je w materiale o cyberbezpieczeństwie falowników fotowoltaiki.

Czym jest sekcja 301
Sekcja 301 to amerykańskie narzędzie prawne z 1974 roku. Pozwala nakładać cła na towary z krajów, które zdaniem Waszyngtonu stosują nieuczciwe praktyki handlowe. Chiny są jego głównym adresatem od 2018 roku.
Europa szuka dziś własnego instrumentu o podobnym działaniu. Francja i Niemcy rozważają rozwiązanie, które pozwoliłoby reagować na nadwyżki taniego importu. Projekty mówią o ograniczeniach w dostępie do zamówień publicznych i finansowania.
Co dalej
Rozmowy handlowe trwają, dlatego strony nie ogłosiły jeszcze decyzji. Unia chce zmniejszyć rekordowy deficyt w handlu z Chinami. Pekin z kolei broni dostępu do europejskiego rynku dla swojego przemysłu.
Dla polskiej energetyki stawka jest wysoka. Fotowoltaika i magazyny energii opierają się dziś w dużej mierze na komponentach z Azji. Każde zaostrzenie zasad może więc podnieść koszty inwestycji, ale też przyspieszyć rozwój europejskich dostawców.



