Wtorek, 6 października 2026Mapa stacji ładowania
Strona główna » Greenpeace grozi pozwem Crown Estate. Chodzi o opłaty za dno morza
OZE

Greenpeace grozi pozwem Crown Estate. Chodzi o opłaty za dno morza

Farma wiatrowa alpha ventus z lotu ptaka na Morzu Północnym

Greenpeace UK zagroziło Crown Estate krokiem prawnym w sprawie opłat za dzierżawę dna morskiego pod farmy wiatrowe. Organizacja wysłała w tej sprawie pismo do zarządcy brytyjskiego dna morskiego.

Spór dotyczy farmy Morgan o mocy 1,5 gigawata na Morzu Irlandzkim. Poprzedni deweloperzy wycofali się z projektu w styczniu, a Crown Estate szuka nowego inwestora do końca roku.

Farma wiatrowa alpha ventus z lotu ptaka na Morzu Północnym
Ilustracja: farma alpha ventus widziana z powietrza. Fot. Walter Rademacher, Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0 (przeskalowano)

Na czym polega spór

Crown Estate zarządza dnem morskim wokół Anglii, Walii i Irlandii Północnej. Od czwartej rundy leasingowej w 2019 roku stosuje aukcje bez górnego limitu opłat. Dlatego deweloperzy płacą coraz więcej już za same opcje dzierżawy.

Greenpeace zwraca uwagę, że uproszczona procedura dla farmy Morgan również przewiduje nielimitowane stawki. Organizacja nazywa takie podejście wykorzystywaniem pozycji monopolisty.

Rachunki za prąd kontra zyski zarządcy

Nowe badanie Smith School of Enterprise and the Environment z Uniwersytetu Oksfordzkiego pokazuje skalę problemu. Opłaty za opcje podnoszą więc koszty. Deweloperzy muszą bowiem sprzedawać energię drożej o 30 do 59 procent niż bez tych opłat.

Gdyby wszystkie nowe projekty morskie przeniosły ten koszt na odbiorców, rachunki wzrosłyby mocno. W latach 2035–2054 chodzi o 36–72 miliardy funtów. W 2035 roku oznaczałoby to dopłatę od 19 do 38 funtów na gospodarstwo domowe.

Crown Estate zarobił ponad miliard funtów w roku obrotowym 2024/25. Z kolei wynagrodzenie komisarzy wzrosło mocno. W latach 2015–2020 było to około 385 tysięcy funtów rocznie, a w roku 2024/25 już 1,9 miliona funtów.

He Dreiht: farma wiatrowa na Morzu Północnym widziana z powietrza
Farma He Dreiht z lotu ptaka. Inwestycja kosztowała około 2,4 mld euro i powstała bez wsparcia państwa. Fot. EnBW (materiał prasowy).

Co mówi Greenpeace

Will McCallum, współdyrektor Greenpeace UK, przekonuje, że rosnące opłaty uderzają w sektor wiatrowy i w odbiorców energii. Jego zdaniem rząd powinien wprowadzić limit tych opłat, aby obniżyć rachunki i zatrzymać windowanie kosztów.

Organizacja podkreśla też, że chodzi o projekt kluczowy dla celu 2030 roku. Wielka Brytania chce wtedy produkować czystą energię na dużą skalę. Wiatraki na morzu mają być jednym z filarów tego planu.

Szerszy kontekst

Temat wraca regularnie. Już w październiku 2025 roku Greenpeace ostrzegało, że Crown Estate wykorzystuje monopol na dno morskie. Wtedy też wskazywano, że aukcje bez limitu windowały opłaty opcyjne.

Równolegle rośnie presja na wysokość rachunków. Od dziś obowiązuje natomiast podwyższony limit cenowy Ofgem. Dla typowego gospodarstwa wynosi on około 1723 funtów rocznie. To o blisko 60 funtów więcej niż wcześniej.

Dla rynku morskiej energetyki wiatrowej to ważny sygnał. Wysokie opłaty za dno morskie mogą bowiem opóźniać decyzje inwestycyjne. Podobnie dzieje się zresztą w innych krajach, gdzie aukcje i warunki przyłączenia decydują o tempie rozwoju farm.

Źródła

Greenpeace UK — „Greenpeace threatens legal action against Crown Estate over ‘extortionate’ fees for offshore wind farm in Irish Sea”, 1 października 2026 — greenpeace.org.uk.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów