Europa oficjalnie już nie nadąża za chińską ofensywą motoryzacyjną. To, co jeszcze kilka lat temu wydawało się niemożliwe, dziś staje się rzeczywistością – producenci z Państwa Środka systematycznie przejmują kontrolę nad kolejnymi segmentami rynku, a europejskie koncerny z każdym miesiącem tracą pozycję zarówno w Chinach, jak i na własnym podwórku.
Najnowsze dane pokazują bezwzględną prawdę o tym, co dzieje się w branży motoryzacyjnej. Chińscy producenci kontrolują obecnie niemal 70 procent swojego rodzimego rynku, co oznacza podwojenie ich udziału w ciągu zaledwie pięciu lat. To nie jest przypadek – to rezultat przemyślanej strategii, która teraz przenosi się na grunt europejski z pełną mocą.
Sytuacja europejskich marek w Chinach wygląda dramatycznie. Eksport samochodów z Europy do Chin spadł w tym roku o około 40 procent, co oznacza, że tradycyjni giganci tracą jeden ze swoich najważniejszych rynków zbytu. Szczególnie bolesne są straty niemieckich koncernów – ich sprzedaż w Chinach zmalała o 7,5 procent, a udział w tamtejszym rynku samochodów osobowych skurczył się aż o 13 procent, spadając do zaledwie 10 procent.
Ale prawdziwy skok następuje w Europie. Chińscy producenci niemal podwoili swój udział w sprzedaży na Starym Kontynencie, osiągając już około 6 procent rynku. W pierwszej połowie 2025 roku zarejestrowano w 28 europejskich krajach prawie 100 tysięcy nowych pojazdów chińskich producentów, co przełożyło się na 5,9 procent udziału w rynku – to ponad dwukrotny wzrost w porównaniu do ubiegłego roku.
Co ciekawe, 28 procent łącznej sprzedaży chińskich marek w Europie stanowią samochody wyłącznie z napędem akumulatorowym. To pokazuje, że chińscy producenci nie tylko konkurują ceną, ale także oferują najnowsze technologie elektryczne, które coraz częściej wybierają europejscy konsumenci.
Strategia hybrydowa odpowiedzią na cła
Strategia chińskich marek jest przemyślana i elastyczna. Wprowadzenie unijnych ceł na pojazdy w pełni elektryczne nie zatrzymało ekspansji – producenci z Państwa Środka sprawnie przestawili się na hybridy, które pozwalają ominąć dodatkowe opłaty celne. To pokazuje, jak szybko potrafią reagować na zmieniające się warunki rynkowe.
Wśród liderów chińskiej ekspansji w Europie wyróżnia się marka MG, należąca do państwowego koncernu SAIC, która osiągnęła 30% wzrost rejestracji, sprzedając ponad 30 tysięcy samochodów. BYD, kolejny potentat, zanotował spektakularny skok sprzedaży o 397%, niemal doganiając Teslę w rankingu rejestracji.
Nowe marki w natarciu
Nowe marki, takie jak Jaecoo i Omoda, również radzą sobie znakomicie. Jaecoo z 7 449 rejestracjami wyprzedziło Hondę, a Omoda z 4 213 sztukami prześcignęła Mitsubishi. BYD dzięki agresywnej polityce cenowej zarejestrował w pierwszym półroczu aż 70 500 pojazdów – to aż 311-procentowy wzrost w porównaniu do tego samego okresu rok wcześniej.
Model BYD Seal U był w czerwcu jednym z dwóch najchętniej kupowanych hybryd plug-in w Europie – obok Volkswagena Tiguana – i zajął trzecie miejsce w klasyfikacji całego pierwszego półrocza. Szczególnie dobrze radził sobie Jaecoo 7, który uplasował się na dziewiątym miejscu wśród najlepiej sprzedających się pojazdów typu PHEV w Europie.
Rewolucja na polskim rynku
W Polsce sytuacja jest jeszcze bardziej dramatyczna dla tradycyjnych marek. Podczas gdy w 2023 roku nad Wisłą zarejestrowano zaledwie 168 samochodów z Państwa Środka, w 2024 roku było ich już 10,7 tys. Dla porównania – uznane Mitsubishi dostarczyło w całym 2024 roku jedynie 1969 samochodów.
Już 15 procent samochodów sprzedawanych w Polsce klientom indywidualnym to marki z Chin. Chiński BAIC wyprzedza Volvo oraz Audi, OMODA w segmencie klientów indywidualnych ma przewagę nad BMW i Mercedesem, a Jaecoo wyprzedza Opla i Peugeota.
Europejska motoryzacja w defensywie
Europejska motoryzacja mierzy się w ostatnich miesiącach z falą zwolnień, będących skutkiem gwałtownych spadków zysków i pogarszającej się koniunktury. Mercedes-Benz, po odnotowaniu w pierwszym półroczu 2025 r. spadku zysku o 55,8 proc., uruchomił program redukcji kosztów.
Chińskie marki przyciągają europejskich klientów nie tylko konkurencyjnymi cenami, ale także bogatym wyposażeniem, nowoczesnymi technologiami i coraz lepszą jakością. SUV-y, crossovery, a teraz także hybrydy i pojazdy elektryczne z Chin oferują zaawansowane systemy bezpieczeństwa, rozbudowane multimedia i atrakcyjny design, który zdobywa uznanie nawet wśród sceptycznych kierowców.
To sygnały, które powinny zaniepokoić europejskich producentów, szczególnie że dynamika wzrostu chińskich marek nie wykazuje oznak spowolnienia. MG planuje otworzyć 40 salonów sprzedaży do końca 2025 roku, a inne marki, jak Jaecoo czy BYD, również rozbudowują swoją infrastrukturę.
Eksperci są zgodni – to, co widzimy obecnie, to dopiero początek prawdziwej chińskiej ofensywy motoryzacyjnej w Europie. Najbliższe lata pokażą, czy europejska motoryzacja potrafi odpowiedzieć na to wyzwanie, czy też będziemy świadkami dalszego przesuwania się centrum ciężkości branży w stronę Azji.


