Ponad 2,5 TW mocy wiatrowych i słonecznych na świecie zakończy projektowy okres życia do lat 40. Tak wynika z nowego raportu Wood Mackenzie „Renewing Renewables”.
Dziś na świecie pracuje jednak ponad 3,5 TW farm wiatrowych i fotowoltaicznych. Część z nich powstała tak dawno, że wymiana sprzętu staje się koniecznością.
Wiatr już wychodzi z eksploatacji
Wycofywanie turbin trwa od kilku lat. Operatorzy wycofali do końca 2026 roku ponad 30 GW mocy wiatrowych na świecie. Dwie trzecie tej mocy zniknęło z sieci w latach 2022–2026.
Fotowoltaika rozwijała się później niż wiatr. Dlatego jej starzejące się moce przegonią wiatrakową flotę dopiero przed 2040 rokiem. Z kolei inwestorzy coraz częściej planują wymianę sprzętu z wyprzedzeniem. Tymczasem stare lokalizacje zyskują na wartości.

Repowering: gotowe przyłącze i pozwolenia
Właściciel farmy ma trzy drogi: wyłączyć instalację, przedłużyć jej pracę albo zbudować nową moc w tym samym miejscu. Trzecia opcja to właśnie repowering.
Według Wood Mackenzie w latach 40. wymiana sprzętu odpowiadać będzie za 23 procent nowych instalacji fotowoltaicznych i 44 procent nowych mocy wiatrowych.

Dlaczego stare lokalizacje są cenne
Koszty inwestycyjne i operacyjne repoweringu są zbliżone do budowy farmy od zera. Stare lokalizacje mają jednak przewagę: przyłącze do sieci, pozwolenia i akceptację lokalnych społeczności.
Dzięki temu inwestycja przyspiesza, bo nowe projekty czekają dziś w kolejkach przyłączeniowych. W efekcie repowering najmocniej uderzy w kraje, które najwcześniej stawiały na OZE. W Europie odpowiadać ma zatem za ponad 70 procent instalacji.
Modernizacja starych farm to ponadto szansa na lepsze wykorzystanie sprzętu. Przykładem jest rozwiązanie ENERCON Yield+, które podnosi moc turbiny E-138 EP3 E3 bez wymiany podzespołów.
Wood Mackenzie szacuje, że sprzedaż nowego sprzętu będzie w 2050 roku o ponad 60 procent większa niż obecnie.
Źródła
Wood Mackenzie — komunikat o raporcie „Renewing Renewables: The Next Chapter in the Energy Transition”: woodmac.com/press-releases.


