Unia Europejska i Chiny doszły do porozumienia w sprawie eksportu hybryd. Chińskie hybrydy oraz hybrydy plug-in mają trafiać do Europy w mniejszej liczbie. Komisarz ds. handlu Maroš Šefčovič ogłosił to w piątek 9 października, po dwóch dniach rozmów w Pekinie.
To jednak nie gotowy przepis, lecz zrozumienie polityczne. Dopiero ma zostać zamienione na konkretne mechanizmy, dlatego szczegóły techniczne pozostają nieznane.

Eksport ma zmaleć o kilka milionów aut
Według Šefčoviča rozmowy dotyczyły ograniczenia dostaw hybryd i hybryd plug-in z Chin do Unii o kilka milionów samochodów w ciągu czterech lat. Komisarz mówił o perspektywie zmniejszenia eksportu o ponad połowę.
Obecnie z Chin trafia do Unii około 50 tysięcy hybryd i hybryd plug-in miesięcznie. Porozumienie dotyczy zatem prawdopodobnie prognozowanego wzrostu, a nie dzisiejszego wolumenu. Dlatego Šefčovič nie chciał podać dokładnych liczb na spotkaniu z dziennikarzami.
Hybrydy omijały unijne cła
W październiku 2024 roku Unia nałożyła wysokie cła wyrównawcze na chińskie samochody w pełni elektryczne. Dla hybryd i hybryd plug-in obowiązuje natomiast tylko standardowa stawka 10 procent. Import takich aut stał się więc znacznie tańszy niż import elektryków.
Chińscy producenci szybko to wykorzystali. Modele hybrydowe i plug-in zyskały w Europie na znaczeniu, a dostawy rosły wielokrotnie. Bruksela obawiała się z kolei, że presja konkurencyjna przeniesie się właśnie do tego segmentu.
Udział chińskich marek wzrósł z 2 do 25 procent
Dane Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA) pokazują skalę zmiany. W pierwszym półroczu 2026 roku chińskie marki miały 14 procent udziału w europejskim rynku hybryd, a w 2024 roku było to 2 procent.
W segmencie hybryd plug-in udział chińskich marek sięgnął natomiast 25 procent. Dwa lata wcześniej wynosił również 2 procent.

Pekin najpierw odrzucił dobrowolne limity
Chiny odrzuciły wcześniej propozycję dobrowolnego ograniczenia eksportu. W odpowiedzi Komisja Europejska rozważała wprowadzenie środków ochronnych, czyli tak zwanej procedury safeguard. Mechanizm ten pozwala na kontyngenty taryfowe przy nagłym wzroście importu.
W ramach ustalonego wolumenu obowiązywałyby dotychczasowe stawki. Powyżej tego progu Unia mogłaby pobierać dodatkową opłatę. Ten wątek opisaliśmy w artykule o kontyngentach na chińskie hybrydy.
Szczyt Rady Europejskiej zdecyduje o dalszych krokach
Wyniki rozmów ocenią przywódcy państw Unii na szczycie 15 i 16 października. Jeśli poprą porozumienie, Komisja rozpocznie niezbędne procedury. Kolejne spotkanie ministrów zaplanowano na styczeń, a następną pełną rundę rozmów handlowych na marzec 2027 roku.
Do tego czasu najważniejsze będzie wdrożenie ustaleń w praktyce. Šefčovič podkreślił zatem, że to dopiero pierwszy krok do bardziej zrównoważonych relacji handlowych.

Branża przyjmuje porozumienie ostrożnie
Europejscy producenci samochodów przyjęli uzgodnienia pozytywnie. Stowarzyszenie ACEA oceniło je jako krok w kierunku rozładowania napięć, ale zwróciło uwagę, że szczegóły nie są jeszcze znane.
Szefowa ACEA Sigrid de Vries ostrzegła, że nagła destabilizacja europejskiego rynku i wojny cenowe zaszkodziłyby całej europejskiej gospodarce. Jej zdaniem zapowiedź porozumienia może pomóc uporządkować wejście chińskich marek na europejski rynek. Kluczowe będzie jednak to, jak zapowiedziana redukcja eksportu zostanie wdrożona i skontrolowana.
To nie pierwszy raz, gdy Bruksela próbuje ograniczać napływ chińskich aut. Wcześniej Unia naciskała na Wielką Brytanię w sprawie ceł na chińskie elektryki, a Berlin i Paryż chciały z kolei złagodzenia norm CO2 na 2035 rok.




