Niemiecki program dopłat do samochodów elektrycznych przekroczył symboliczny próg. Na początku października 2026 roku liczba bezwolnień osiągnęła 100 tysięcy.

Informację podało ponadto Federalne Ministerstwo Środowiska (BMUKN). Program ruszył 19 maja 2026 roku. Wnioski można było składać z mocą wsteczną od 1 stycznia 2026 roku. Za jego obsługę odpowiada bowiem Federalny Urząd Gospodarki i Kontroli Eksportu (BAFA).
Kto skorzystał ze wsparcia
Dopłaty trafiły niemal wyłącznie do aut w pełni elektrycznych. Prawie 90 procent bezwolnień dotyczyło pojazdów bateryjnych, a mniej niż 10 procent hybryd plug-in. Zakup i leasing rozłożyły się natomiast mniej więcej po równo.
Program ma wyraźny profil społeczny. Około połowa wnioskujących to gospodarstwa domowe z rocznym dochodem do 45 tysięcy euro. Trzy czwarte nie przekracza zatem 60 tysięcy euro.

Minister środowiska Carsten Schneider zwrócił uwagę na skalę programu. Jak podkreślił, dopłaty pomagają gospodarstwom chronić się przed wysokimi cenami paliw. Każde dodatkowe auto elektryczne zmniejsza bowiem zależność kraju od drogiego importu ropy.
Efekt dla gospodarki
Niemcy płacą rocznie ponad 80 miliardów euro za import paliw kopalnych. Ten rachunek maleje wraz z liczbą elektryków na drogach. Rekordowe bezwolnienia pokazują zatem, że program przekroczył oczekiwania resortu.
Dla Polski to istotny punkt odniesienia. Krajowy program NaszEauto ma budżet 1,26 miliarda złotych, ale udział elektryków w rynku pozostaje niski. Niemieckie dane sugerują więc, że stabilne i dobrze adresowane wsparcie potrafi szybko zmienić strukturę zakupów.



