Audi podjęło kroki prawne przeciwko niemieckiemu importerowi, który sprowadzał z Chin elektryczne modele AUDI E5 Sportback i E7X. Spółka Auto China oferowała te auta także klientom w Polsce.
Audi i SAIC stworzyły te modele wyłącznie dla chińskich klientów. Importer przeprowadził ich homologację i zaoferował własną gwarancję oraz serwis. Teraz natomiast oba modele zniknęły z wyszukiwarki na stronie firmy.
Marka AUDI istnieje tylko w Chinach
AUDI to osobna marka, którą koncern Volkswagena stworzył razem z chińskim SAIC. Jej samochody nie mają charakterystycznych czterech pierścieni, bo projektowano je pod chińskich klientów.
Nadwozie E5 Sportback współtworzył ponadto polski projektant Kamil Łabanowicz. Model trafił na rynek chiński jako konkurent lokalnych elektryków z segmentu premium.
Co dokładnie sprowadzał importer
AUDI E5 Sportback w wersji Flagship quattro kosztowało 257 910 zł netto. Do tej kwoty importer doliczał dopuszczenie auta do ruchu w Unii Europejskiej za 6 400 zł. Dwuletnia gwarancja i pakiet serwisowy to 14 800 zł.
Łącznie dawało to 294 960 zł netto. Za dostawę importer liczył 11 800 zł, a za adapter do ładowania 4 050 zł. Za te pieniądze klient otrzymywał auto o mocy 787 KM z baterią 100 kWh i instalacją 800 V. E5 Sportback przyspiesza od 0 do 100 km/h w 3,4 sekundy. Zasięg według chińskiej procedury CLTC wynosi 647 km.
Auto ma zatem 488 cm długości i 295 cm rozstawu osi. W kabinie pracuje zestaw ekranów Audi Wide-Field Display. Systemy wspomagania korzystają między innymi z układu Nvidia Orin-X.
E7X było jeszcze droższe
Drugim modelem był duży elektryczny SUV AUDI E7X. Importer oferował dwie wersje: pięciomiejscową Pioneer quattro za 286 400 zł netto oraz czteromiejscową Flagship quattro za 313 500 zł netto.
Flagship quattro kosztował 350 550 zł netto, czyli 431 176,50 zł brutto. Za Pioneer quattro importer chciał 323 450 zł netto, a więc 397 843,50 zł brutto.
E7X ma około 505 cm długości i 306 cm rozstawu osi. Korzysta z instalacji 900 V oraz baterii o pojemności 100 lub 109 kWh. Producent deklaruje uzupełnienie energii od 10 do 80 proc. w około 13 minut, a zasięg w cyklu CLTC sięga 660 km.


Dlaczego Audi nie chce tych aut w Europie
Audi tłumaczy, że modele nie trafiają poza Chiny oficjalnym kanałem dystrybucji. Producent obawia się też konkurencji dla własnych samochodów z rodziny e-tron.
Drugi problem jest praktyczny. Europejska sieć dealerska nie obsługuje tych samochodów. Klient poza Chinami może więc mieć kłopot z serwisem i aktualizacjami oprogramowania. To z kolei uderzałoby w wizerunek marki.
Import równoległy to coraz większy problem
Sprawa pokazuje, jak trudno oddzielić od siebie dwa światy: zachodnie Audi i chińskie AUDI. Ten drugi wątek opisywaliśmy już wcześniej w materiale o sukcesie E5 Sportback w Chinach.
Model trafił wyłącznie na rynek chiński. Import równoległy pokazał jednak, że granice rynku da się obejść. Dlatego producenci coraz częściej reagują tak jak Audi.



