Wielka Brytania rozważa cła na chińskie elektryki. Temat opisał w niedzielę dziennik „The Times”, a w poniedziałek podjęły go kolejne redakcje. Powodem są obawy, że Pekin zalewa brytyjski rynek dotowanymi samochodami.

Rząd w Londynie nie potwierdził jeszcze żadnej decyzji. Z doniesień wynika jednak, że urzędnicy analizują kilka scenariuszy. Najważniejszy z nich to wyrównanie stawek z Unią Europejską.
Dlaczego Londyn zmienia kurs
Unia Europejska od końca października 2024 roku nakłada na elektryki z Chin cła wyrównawcze. Ich stawki wynoszą od 7,8 do 35,3 procent. Do tego dochodzi standardowa opłata importowa w wysokości 10 procent, zatem łączne obciążenie sięga nawet 45,3 procent.
Wielka Brytania nie przyjęła tych ceł. Dzięki temu chińskie marki zdobyły już około 16 procent brytyjskiego rynku. Bruksela obawia się więc, że Wyspy staną się furtką dla chińskich pojazdów na jednolity rynek europejski. Z tego powodu Unia od tygodni naciska na Londyn, by podniósł taryfy.
Cła a unijne pieniądze
Według doniesień mediów stawka jest wysoka. Bruksela sugeruje bowiem, że zbliżenie polityki handlowej może być warunkiem korzystania przez brytyjskie firmy z programu „Made in Europe”. Ten program powstaje w ramach unijnego Industrial Accelerator Act.
Dla europejskich dostawców temat jest ważny. Chodzi zatem nie tylko o handel, ale również o dostęp do publicznych pieniędzy i o pozycję europejskich fabryk.
Które marki są zagrożone
Nowe cła uderzyłyby przede wszystkim w chińskich producentów. W Wielkiej Brytanii mocno sprzedają się między innymi auta marki MG, należącej do grupy SAIC, a także modele BYD.

Chińskie marki odgrywają na Wyspach coraz większą rolę. Wrześniowe dane pokazały, że Brytyjczycy zarejestrowali rekordowe 99 199 samochodów elektrycznych. Chińskie auta odpowiadały za znaczną część tego wyniku.
Jak wygląda rynek brytyjski
Wielka Brytania wprowadziła własny system wsparcia popytu. Rządowy Electric Car Grant obniża cenę tańszych elektryków o 3750 funtów. Dzięki temu producenci mogą oferować modele z ceną startową poniżej 20 tysięcy funtów.
Wprowadzenie ceł zmieniłoby ten układ. Wyższe taryfy podniosłyby ceny chińskich aut, a zatem osłabiłyby ich przewagę kosztową. Europejskie koncerny liczą na wyrównanie warunków konkurencji.
Co dalej
Decyzja należy do brytyjskiego rządu. Na razie nie znamy jej terminu. Temat pozostaje jednak otwarty, ponieważ łączy politykę handlową, przemysł i unijne finansowanie.



