Niemcy i Francja uzgodniły w zarysie wspólne stanowisko w sprawie dalszego łagodzenia unijnych norm emisji CO2 dla nowych samochodów. Informację o porozumieniu kanclerza Friedricha Merza i prezydenta Emmanuela Macrona podały niemieckie media, między innymi Handelsblatt.

Według tych doniesień Francja jest gotowa poprzeć dalsze ustępstwa w przepisach o CO2. Niemcy natomiast mają w zamian wesprzeć ostrzejsze europejskie wymagania dotyczące pochodzenia pojazdów i części. Negocjacje szczegółów umowy wciąż trwają.
Od czego zaczęła się dyskusja
Punktem wyjścia jest propozycja Komisji Europejskiej z końca 2025 roku. Bruksela zaproponowała wtedy obniżenie celu na 2035 rok ze stu do 90 procent redukcji emisji z rury wydechowej wobec poziomu z 2021 roku. Pozostałe emisje miałyby kompensować kredyty za niskoemisyjną stal produkowaną w Unii oraz za zrównoważone paliwa odnawialne.
Dzięki temu po 2035 roku na rynku mogłyby zostać nie tylko auta bateryjne i wodorowe. Na rynek mogłyby zatem wrócić hybrydy plug-in, elektryczne modele z przedłużaczem zasięgu, miękkie hybrydy oraz klasyczne samochody spalinowe. Obowiązujące prawo mówi jednak nadal o zerowej emisji CO2 od 2035 roku.
Nowa propozycja idzie dalej
Jak podaje Handelsblatt, Berlin i Paryż chcą umożliwić kolejne poluzowanie o 10 punktów procentowych, tym razem bez pełnej kompensacji. Zatem w połączeniu z wcześniejszymi mechanizmami efektywny poziom redukcji mógłby spaść do co najmniej 80 procent.
W grze jest także cel pośredni na 2030 rok. Komisja utrzymuje dla samochodów redukcję o 55 procent wobec 2021 roku, ale pozwala rozliczać ją średnio za lata 2030–2032. Niemcy i Francja mają natomiast chcieć wydłużyć to okno do lat 2028–2032.

Do pakietu politycznego dochodzą zatem warunki przemysłowe. Francja od dawna domaga się silniejszego powiązania europejskiego wsparcia z produkcją w Europie. Niemcy wolały szersze reguły, które obejmowałyby też niektórych partnerów handlowych. Teraz natomiast Berlin ma poprzeć ostrzejsze wymagania „Made in Europe”.
Branża ostrzega
Do doniesień odniosła się Kerstin Andreae, szefowa głównego zarządu Niemieckiego Związku Energetyki i Gospodarki Wodnej (BDEW). Jej zdaniem ulga dla producentów nie może unieważnić inwestycji w infrastrukturę ładowania, elektrotechnikę i nowe modele biznesowe. Związek przypomina ponadto, że Niemcy przekraczają unijne cele o blisko 250 procent.
„Kto teraz rozmywa normy flotowe, musi zadbać, żeby elektromobilność nie została zahamowana” — cytuje organizację ecomento.de.
Portal n-tv dodaje, że Merz i Macron mają ogłosić porozumienie przed szczytem Unii Europejskiej w przyszłym tygodniu. Francja blokowała wcześniej reformę zakazu sprzedaży aut spalinowych w Radzie razem z sześcioma innymi państwami.
Tło tych rozmów opisaliśmy już w tekście o stanowisku Brukseli wobec zakazu sprzedaży aut spalinowych. Z kolei Aston Martin przesunął premierę swojego pierwszego elektryka na 2033 rok.
Źródła
O rozmowach niemiecko-francuskich informowały niemieckie media (Handelsblatt, BILD, n-tv, drweb.de). Stanowisko branży: BDEW.




