Chiny obniżą zwrot podatku VAT dla eksportu samochodów elektrycznych z 13 do 9 procent. Nowa stawka wejdzie w życie 1 kwietnia 2027 roku. Decyzja uderzy w rentowność sprzedaży zagranicznej, która od dwóch lat napędza chińską branżę.

Co zmieni się dla producentów
Do tej pory chińscy producenci nie płacili pełnego VAT od aut przygotowanych na eksport. Dzięki temu mogli sprzedawać je taniej na rynkach zagranicznych. Po zmianie odzyskają jednak tylko 9 proc. podatku.
Nowe zasady obejmą samochody elektryczne i hybrydy plug-in, a także autobusy oraz ciężarówki. Analitycy Deutsche Banku szacują, że zysk BYD na jednym eksportowanym aucie spadnie średnio o około 5 tys. juanów, czyli mniej więcej 670 euro. Bank obniżył ponadto prognozę zysku spółki na 2027 rok o 21 proc.
Rząd tłumaczy decyzję konkurencją
Ekonomiści cytowani przez chińskie media wskazują inny powód. Państwo chce ograniczyć agresywną wojnę cenową na rynkach zagranicznych. Producenci mają zatem konkurować technologią, jakością i obsługą, a nie dotowaną ceną.
To nie pierwsza taka decyzja. Chiński rząd zniósł już zwrot VAT na eksport modułów fotowoltaicznych od 1 kwietnia 2026 roku. Stawka dla baterii jest natomiast stopniowo obniżana i ma zniknąć na początku 2027 roku.
Europa pozostaje kluczowym rynkiem
Eksport stał się buforem bezpieczeństwa chińskiej motoryzacji. Sprzedaż w Chinach spadła w pierwszych dziewięciu miesiącach 2026 roku o 21,7 proc., do 13,3 mln sztuk. Tymczasem według stowarzyszenia CAAM eksport aut elektrycznych i hybryd plug-in wzrósł o 130 proc., do ponad 4 mln sztuk.
Dla BYD zagranica to już prawie połowa biznesu. Firma sprzedała poza Chinami ponad 1,34 mln aut w trzech kwartałach 2026 roku, czyli blisko 43 proc. całej sprzedaży. Z kolei zysk w pierwszym półroczu wypracowały tylko trzy chińskie firmy czysto elektryczne: BYD, Leapmotor i Nio.
Unia dokłada własne ograniczenia

Zmiana zbiega się w czasie z porozumieniem handlowym Unii Europejskiej i Chin. Bruksela ograniczy import chińskich hybryd do 350 tys. pojazdów rocznie, a limit będzie rósł o 6 proc. rocznie. W pierwszym półroczu 2026 roku do Unii trafiły już 452 tys. takich aut.
Analitycy Morgan Stanley widzą jednak i drugą stronę tego procesu. Rosnące bariery mogą przyspieszyć inwestycje chińskich koncernów w fabryki na terenie Unii. Rywalizacja przeniesie się zatem z portów do zakładów produkcyjnych w Europie.




