Subaru pokazało prototyp własnej platformy elektrycznej. Auto ma 510 koni mechanicznych i przyspiesza do 100 km/h w mniej niż cztery sekundy. Japończycy chcą w ten sposób uniezależnić się od techniki Toyoty.

Co pokazano na torze pod Tokio
Subaru zaprezentowało technologie 18 października na własnym torze próbnym na północ od Tokio. Prototyp ma napęd na obie osie i nadwozie przypominające przerobionego Outbacka.
To jednak narzędzie testowe, a nie zapowiedź seryjnego modelu. Firma nie potwierdziła ani nazwy, ani daty premiery auta produkcyjnego.
Lżejsza bateria i mniejsze silniki
Nowa architektura ma być o około 100 kilogramów lżejsza od obecnych elektryków Subaru. Akumulator składa się z 4000 ogniw cylindrycznych i jest o 25 procent lżejszy niż poprzedni.
Producent celuje też w gęstość energii o 20 procent wyższą od średniej rynkowej. Nie podał jednak pojemności baterii, zasięgu ani mocy ładowania.
Silniki są mniejsze i lżejsze od tych w obecnych modelach. Inżynierowie mówią o 30 procent lepszej sprawności, ale nie zdradzają punktu odniesienia. Dlatego trudno przeliczyć ten wynik na realny zasięg.
W komponentach Subaru nadal korzysta z partnerów. Jednostki napędowe prototypu opracował Aisin, a baterie dostarcza Panasonic Energy. Obie umowy podpisano w 2024 roku.

Własna elektronika i chip AMD
Subaru pracuje również nad zintegrowanym sterownikiem. Ma on obsługiwać systemy wspomagania kierowcy, podwozie, napęd oraz infotainment.
Sercem układu jest autorski chip opracowany z AMD. W przyszłości sterownik ma wspierać funkcje sztucznej inteligencji w systemie EyeSight.
To rozwiązanie pozwoli też na aktualizacje zdalne. Będzie to pierwszy taki system w aucie zaprojektowanym samodzielnie przez Subaru. Firma planuje produkować sterownik sama i stosować go w całej gamie, dzięki czemu obniży koszty.
Po co Subaru własna platforma
Do tej pory elektryki Subaru powstawały na technice Toyoty. Model Solterra jest blisko spokrewniony z Toyotą bZ4X, a kolejne auta, czyli Trailseeker i Uncharted, korzystają z tych samych rozwiązań.
Dzięki własnej architekturze Subaru chce samo kształtować właściwości jezdne i bezpieczeństwo. Inżynier Kakatomo Watamori mówi, że kontrola nad technologią pozwala zachować cechy, które wyróżniają markę.
Firma zapewnia przy tym, że nie zrywa współpracy z Toyotą. Samodzielny rozwój dotyczy tylko podzespołów, które decydują o charakterze auta.
Kiedy ruszy produkcja
Część technologii może wejść do produkcji około 2029 roku. Subaru nie potwierdziło jednak konkretnego modelu ani terminu.
Firma sprzedała w 2025 roku około 924 tysiące aut na świecie. Dla porównania Toyota dostarczyła ponad 11 milionów samochodów.
Do początku lat trzydziestych Subaru chce dojść do 1,2 miliona dostaw rocznie. Pomóc ma w tym dziesięć nowych modeli. Z kolei przyspieszenie prac nad prototypem zajęło firmie około połowy zwykłego czasu.
Co to oznacza dla Europy
Subaru sprzedaje w Europie niewiele aut elektrycznych, więc zmiana platformy nie przełoży się szybko na ceny. Samodzielny rozwój może jednak obniżyć koszty produkcji, a to zwykle poprawia konkurencyjność.
Wcześniej opisywaliśmy platformę ECA nowego smarta #2, która pokazuje podobny kierunek wśród mniejszych producentów.




