Brytyjski rynek nowych samochodów dostawczych urósł w październiku o 11,4 proc. Do klientów trafiło zatem 25 510 vanów, pickupów i aut typu 4×4. To siódmy miesiąc wzrostu z rzędu. Od początku roku rynek zebrał więc 276 885 rejestracji, o 4,8 proc. więcej niż rok wcześniej.
Najciekawsza część danych dotyczy jednak napędu. Elektryczne vany mają za sobą najlepszy październik w historii. Ich rejestracje wzrosły o 58 proc. do 3 369 sztuk. Dało to 12,9 proc. udziału w miesiącu i 11 proc. od początku roku.

Rekord, który wciąż nie wystarcza
SMMT, czyli brytyjskie stowarzyszenie producentów, nie ukrywa problemu. Wynik jest rekordowy, ale wciąż odpowiada mniej więcej połowie celu narzuconego przez ZEV Mandate. W 2026 roku udział bezemisyjnych vanów ma sięgnąć 24 proc. Prognoza stowarzyszenia mówi o 10,4 proc.
Luka nie zniknie sama. SMMT oczekuje 14,9 proc. udziału w 2027 roku przy celu 34 proc. W 2028 roku prognoza mówi o 18,8 proc. przy celu 46 proc. Zatem rozjazd między rynkiem a regulacją będzie się powiększał, a nie malał.
Producenci ratują więc wynik rabatami. Stowarzyszenie przyznaje wprost, że bez mocnych upustów kary za niespełnienie mandate’u byłyby jeszcze dotkliwsze. Rządowe dopłaty do zakupu vana i do ładowarek w zajezdniach pomagają, jednak nie zmieniają skali.
Duże vany ciągną rynek
Struktura sprzedaży pokazuje, gdzie pracują floty. Duże vany do 3,5 tony odpowiadały natomiast za 72,8 proc. rynku i urosły o 12,9 proc. do 18 560 sztuk. Średnie modele zwiększyły przy tym wolumen o 14,3 proc. do 3 825 aut.
Najmocniejszy skok procentowy zaliczyły z kolei auta 4×4, które podwoiły wynik do 899 sztuk. Po drugiej stronie znalazły się pickupy. Ich rejestracje spadły o 17,7 proc. Od początku roku są niższe o 52,9 proc. Powód jest podatkowy. Po zmianach podwójne kabiny rozlicza się jak samochody osobowe.
W samej kategorii elektryków widać dodatkowy efekt. Do 2 781 vanów do 3,5 tony doszło 588 lekkich podwozi o masie 3,5–4,25 t. To o 223 proc. więcej niż rok wcześniej. To zasługa zasad rozliczania emisji, które włączają te pojazdy do celu producentów.

Co mówią te liczby
Rynek dostawczy rośnie szybciej niż osobowy, ale elektryfikacja idzie wolniej. Van pracuje ciężej, pokonuje dłuższe trasy i częściej tankuje w pośpiechu. Dlatego wybór napędu zależy tu przede wszystkim od dostępności ładowania w bazie, a nie od samej ceny auta.
Brytyjski przykład pokazuje też, jak działa mandat bez infrastruktury. Sam cel nie wystarcza, jeśli operator nie ma gdzie ładować floty przez noc.
W przypadku aut osobowych Wielka Brytania radzi sobie lepiej. Październik przyniósł 32 proc. udziału elektryków — opisaliśmy to w materiale o rejestracjach elektryków w Wielkiej Brytanii. Łącznie w Europie elektryki sięgnęły 34 proc. nowych aut, o czym piszemy w tekście o rejestracjach w Europie.
Najpopularniejsze modele
W październiku ranking otworzył zatem Ford Transit Custom z 2 963 rejestracjami. Za nim uplasowały się Mercedes Sprinter (2 020) i Ford Transit (1 863). W czołówce znalazły się też Volkswagen Transporter, Volkswagen Crafter, Peugeot Partner, Renault Trafic, Vauxhall Vivaro, Ford Ranger i Renault Master.
Większość tych aut kupują firmy, a nie osoby prywatne. Dlatego każda zmiana w dopłatach i zasadach rozliczania emisji przekłada się tu szybciej niż na rynku konsumenckim.
Źródła
SMMT, „Best ever October for new electric vans yet still just half mandated target”, 5 listopada 2026: smmt.co.uk.




