Samochody elektryczne zdobyły w październiku 2026 roku 34 proc. nowych rejestracji na dwunastu największych rynkach Europy. To zatem o 57 proc. więcej niż rok wcześniej. Rynek potwierdza tym samym trend, który widać od początku roku.
Zestawienie obejmuje największe rynki Starego Kontynentu. W ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy sprzedaż aut bateryjnych wzrosła tam o 44 proc., do 2,63 mln egzemplarzy. Cały rynek nowych samochodów urósł natomiast w tym czasie zaledwie o 6 proc.
Udział elektryków rósł jednak stopniowo. W pierwszej połowie roku wynosił przeciętnie 21 proc. We wrześniu sięgnął 33 proc., a w październiku 34 proc. To zatem najwyższy poziom w historii pomiarów.

Niemcy z rekordem 37 proc.
Największy wkład w wynik miały Niemcy. W październiku zarejestrowano tam 94 086 elektryków, czyli o 79 proc. więcej niż rok wcześniej. Dzięki temu auta bateryjne odpowiadały za rekordowe 37 proc. miesięcznej sprzedaży.
Od stycznia ich udział wynosi 28,2 proc. To niemal 10 punktów procentowych więcej niż w 2025 roku. Niemiecki rząd wspiera ten wynik dopłatami, dlatego pula na lata 2026–2029 wynosi 3 mld euro. Do 1 października wypłacono z niej 432 mln euro.
Francja i Wielka Brytania blisko szczytu
Francja utrzymała bardzo wysoki poziom. W październiku elektryki odpowiadały tam za 41,5 proc. rejestracji. To niewiele mniej niż wrześniowy rekord 41,7 proc.
Z kolei w Wielkiej Brytanii udział elektryków sięgnął 32,7 proc. To o 6,5 punktu procentowego więcej niż rok temu. Brytyjski rynek opisywaliśmy w osobnym tekście o rejestracjach w październiku.
Trzy powody przyspieszenia
Po pierwsze liczą się dopłaty. Po drugie pomagają tańsze modele, takie jak BYD Dolphin Surf, Renault 5, Volkswagen ID. Polo czy Cupra Raval. Elektromobilność przestała więc być wyłącznie propozycją dla zamożnych kierowców.
Trzeci czynnik to natomiast ceny paliw. Konflikt na Bliskim Wschodzie podniósł koszty tankowania. Jazda na prądzie okazuje się zatem wyraźnie tańsza, a klienci zmieniają przyzwyczajenia.

Producenci nie nadążają z dostawami
Rosnący popyt zaczyna jednak ograniczać dostępność części modeli. Mercedes poinformował, że elektryczny GLC został wyprzedany w Europie do końca 2026 roku. Przy niektórych konfiguracjach klienci muszą liczyć się z odbiorem dopiero w trzecim lub czwartym kwartale 2027 roku.
Podobne sygnały płynęły wcześniej od innych marek. O kolejkach po Mercedesa CLA i GLC pisaliśmy w tekście o czasie dostawy tych modeli.
Polska wypada blado na tym tle
Polski rynek idzie tymczasem w przeciwnym kierunku. We wrześniu 2026 roku elektryki odpowiadały u nas za 6,1 proc. nowych rejestracji. Ich liczba spadła przy tym o blisko 22 proc. rok do roku.
Głównym powodem jest zatem koniec programu dopłat. Budżet NaszEauto wyczerpał się już w styczniu, a nabór zamknięto w kwietniu. Więcej o rejestracjach w Polsce we wrześniu piszemy w osobnym artykule.
Fundusz wypłacił jednak niemal 1,2 mld zł z 1,25 mld zł przewidzianych w programie. Szczegóły podajemy w tekście o finalizacji wypłat NaszEauto.
Co dalej z europejskim rynkiem
Czwarty kwartał zapowiada się zatem rekordowo. Producenci zwiększają moce, a kolejki zamówień wydłużają się. Dzięki temu udział elektryków powinien w grudniu przekroczyć 35 proc.
Wiele zależy jednak od polityki. Niemcy wydają dopłaty z budżetu rozłożonego na cztery lata. Francja utrzymuje wsparcie dla najtańszych modeli. Z kolei Komisja Europejska musi rozstrzygnąć spór o łagodzenie norm CO2 po 2035 roku.
Polska czeka natomiast na nowe programy wsparcia. Bez nich nasz rynek pozostanie daleko za średnią europejską.




