Volkswagen rozważa montaż samochodów w Turcji. Koncern i tamtejszy dystrybutor Dogus Otomotiv podpisały list intencyjny, o którym poinformowano 30 października przez platformę KAP. Na razie nie znamy modeli, wielkości inwestycji ani terminu.

Volkswagen w Turcji: co wiadomo na pewno
Rzecznik Volkswagena potwierdził tureckim mediom, że firma analizuje dostawy częściowo zmontowanych aut z zakładów poza Europą. Do Turcji trafiłyby zestawy SKD, a montaż odbywałby się na miejscu. Według tygodnika Automobilwoche części miałyby pochodzić od chińskiego partnera FAW i być składane metodą CKD.
Obie firmy nie podały szczegółów. Nie wiadomo zatem, ile aut miałoby powstawać w Turcji ani kiedy ruszyłby montaż.
Które modele wchodzą w grę
Rozmowy dotyczą aut opracowanych w Chinach. Najczęściej wymienia się Magotana, czyli chińską wersję Passata, oraz Sagitara, który w Chinach zastępuje z kolei Jettę. Według doniesień branżowych w grę wchodzą też inne modele marki Jetta oraz Audi.
Volkswagen eksportuje Magotana i Sagitara z Chin na Bliski Wschód od września 2025 roku. Ponadto oba auta znają tureccy kierowcy, ponieważ kiedyś dobrze się tam sprzedawały.
Po co Turcja
Koncern chce ponadto wykorzystać moce produkcyjne poza Europą i obniżyć koszty. Sprzedaż Volkswagena w Chinach mocno spadła, dlatego fabryki w tym kraju szukają nowych rynków zbytu. Montaż z zestawów CKD pozwala przy tym uniknąć ceł nakładanych na gotowe samochody z Chin.
Turcja jest również dużym rynkiem z rozwiniętym przemysłem motoryzacyjnym. Dogus Otomotiv jest dystrybutorem Volkswagena od ponad 30 lat, a także obsługuje Irak, Azerbejdżan oraz Syrię.
Tło: strategia „In China, Beyond China”
Pod koniec października koncern pokazał w Hefei plan „In China, Beyond China”. Zakłada on sprzedaż chińskich technologii na świecie. Volkswagen wysyła już auta z Chin na Bliski Wschód, do Uzbekistanu, Kazachstanu i części Afryki. Do końca 2026 roku dołączą Meksyk, Egipt i Wietnam. Od 2030 roku platforma CMP i architektura CEA mają służyć modelom w Ameryce Południowej.
Nasz serwis opisywał ten kierunek przy okazji prezentacji technologii VEGA i architektury 850 V, którą koncern pokazał jako dowód rosnącej roli chińskiego działu rozwoju.

To nie pierwsza próba
W 2019 roku Volkswagen planował fabrykę w Manisie. Inwestycja miała kosztować około 1,3 mld euro i dawać moce do 300 tysięcy aut rocznie. Rok później koncern wycofał się z projektu, wskazując pandemię i zmianę warunków gospodarczych.
Tym razem chodzi raczej o montaż niż o budowę zakładu. Decyzja jeszcze nie zapadła. Koncern nie potwierdził jednak, czy turecki montaż obejmie kiedyś także auta elektryczne.
Koszty pod presją
Rozmowy o Turcji zbiegły się w czasie z oszczędnościami w Wolfsburgu. Pod koniec października koncern wstrzymał prace nad elektrycznym ID. Golfem. Przepływy pieniężne Brand Group Core spadły po dziewięciu miesiącach z 4,34 mld do 1,43 mld euro.
Nowe moce w Turcji mogą więc pomóc koncernowi sprzedawać więcej aut bez dużych nakładów inwestycyjnych. Wszystko zależy jednak od ostatecznej decyzji i od tego, czy turecki montaż zostanie włączony do europejskiej sieci produkcyjnej.




