Ładowarka o mocy 360 kW zwykle potrzebuje przyłącza o podobnej mocy. ELMI Power rozwiązuje ten problem inaczej. Firma montuje baterię w samej stacji, więc wystarcza jej przyłącze o mocach od 20 do 120 kVA. Dlatego niemiecki producent otworzył teraz sprzedaż takich urządzeń inwestorom.

Jak działa ładowarka z buforem bateryjnym
Urządzenie nosi nazwę ELMI All-in-One. Produkt występuje zatem w dwóch wariantach. Większy ma 360 kW mocy ładowania i baterię o pojemności 189 kWh. Mniejszy oddaje 180 kW i ma baterię 92 kWh. Oba mają dwa punkty ładowania i ekran reklamowy o przekątnej 55 cali.
Stacja pobiera z sieci niewielką moc i ładuje nią własny akumulator. Dzięki temu oddaje energię do auta z pełną mocą. Taki układ nazywa się buforem bateryjnym. Dzięki niemu szczyt zapotrzebowania nie obciąża przyłącza, a auto ładuje się z pełną mocą stacji.

Bateria zamiast rozbudowy sieci
Rozbudowa przyłącza w Europie trwa miesiące, a czasem lata. Ponadto kosztuje więcej niż sama ładowarka. Dlatego operatorzy często rezygnują z szybkich stacji w miejscach, gdzie sieć jest słaba. Bufor bateryjny omija jednak ten problem, bo nie wymaga nowego kabla ani większego transformatora.
ELMI podaje konkretne przykłady. W Kreuztal stacja o mocy 360 kW pracuje przy przyłączu 11 kW, a montaż zajął jeden dzień. W EFG Niederrhein urządzenie o tej samej mocy działa przy przyłączu 70 kVA. Firma podaje też zwrot nakładów po około sześciu latach w pierwszym z tych projektów. To jednak wyliczenia producenta, a nie niezależny audyt.
Stacja jako inwestycja
Nowy model nazywa się ELMI IAB Investment. Inwestor kupuje stację jako własny środek trwały i sam nią zarządza. Może przy tym skorzystać z odliczenia inwestycyjnego, czyli ulgi IAB. ELMI odpłatnie przygotowuje projekt, montuje urządzenie, serwisuje je i rozlicza ładowanie.
Producent mówi natomiast o docelowej rentowności od 8 do 15 procent w skali roku. Przychody mają płynąć z pięciu źródeł. Chodzi o sprzedaż energii kierowcom i handel nią z bufora. Ponadto dochodzą przychody z unijnej opłaty za redukcję emisji, usługi dla sieci oraz reklamy na ekranie. To deklaracja firmy, więc każdy inwestor musi sam ocenić ryzyko i skonsultować ulgę z doradcą podatkowym.
Kto na tym zyskuje
Rozwiązanie pasuje zatem do sklepów, centrów handlowych i firm logistycznych. W takich miejscach flota wraca wieczorem, a sieć nie ma zapasu mocy na kilka szybkich ładowań naraz. Bufor wyrównuje pobór i pozwala rozłożyć koszty inwestycji w czasie.
Przykład Terhalle pokazuje jednak szerszy scenariusz. Stacja pracuje tam razem z fotowoltaiką, magazynem i kogeneracją. Firma deklaruje o 63 procent niższe koszty energii i przesunięcie ponad połowy sesji ładowania na godziny z produkcją z PV.
Dlaczego to ważne dla rynku
Sieci dystrybucyjne w Europie są przeciążone wnioskami o nowe przyłącza. Dlatego operatorzy szukają sposobów na szybkie ładowanie bez wzmacniania sieci. Podobny kierunek widać w hubach dla ciężarówek, o czym pisaliśmy przy okazji hubu ładowania MCS w Temse.
Rośnie też znaczenie mocy samego ładowania. Standard MCS dla ciężarówek sięga 1 MW, a my opisaliśmy ładowanie megawatowe w 45 minut. Im większa moc, tym większy problem z przyłączem. Dlatego bateria w stacji staje się elementem infrastruktury, a nie dodatkiem.
Źródła
Dane produktowe ELMI Power oraz informacje firmy o modelu inwestycyjnym.




